niedziela, 16 lutego 2014

Imagin cz. 4


- Kocham jak dla mnie gotujesz. – pocałowałam go w policzek i powędrowałam dookoła stołu na swoje miejsce.
- Proszę oto cieplutkie tosty z pyszniutkim kakałkiem dla mojej księżniczki. -
Wooo… Nie powiem, że go nie lubię, bo lubię i to bardzo… Dlatego cieszę się gdy tak do mnie mówi…
*Dzyń! Dzyń!*
- Ja otworzę piękna. – pocałował mnie w policzek i leniwym jednak krokiem powędrował do drzwi z zamiarem otworzenia ich.
- Hej kotek.. Stęskniłeś się? –
Co?
Jaki kotek?
Kto to jest?
- Eleanor, co ty tu robisz? – słychać , że Lou jest zdziwiony, ale może tylko udaje?
- No jak co? Przyszłam do ciebie…
- El.. Słuchaj, my się rozstaliśmy tydzień temu.. -
Aaaa… Nadal nie rozumiem -,-
- Kurde, Louis. Przyłam do ciebie jako przyjaciółka. – Tsaaa.. Przyjaciółka z kotkiem nie wyskakuje...
- Kotek? Serio? Do przyjaciela? – telepatia.
- Matko Boska, Lou ja tak do wszystkich mówię, jak ci się nie podoba do przestanę. – wywróciła oczami i się uśmiechnęła… przyjaźnie?
Może jest fajna?
- Może wejdę nie będziemy stać tak przecież w progu nie?
- Wiesz teraz nie mogę… - Chciał zaprzeczyć Louis, ale ja tam ją chętnie poznam.
- Niech wchodzi! – krzyknęłam.
- A kto to? – spytała, no przecież, zdziwiona.. Eleanor?
- Chodź, chodź… - westchną zdezorientowany Lou.
Biedaczek.
Całkiem ciekawie się zapowiada.
- Hej. Eleanor jestem. – podeszła do mnie brunetka, średniego wzrostu. Byłyśmy prawie równe. Jednak dziewczyna troszkę przewyższała mnie wzrostem. Wyciągnęła do mnie swoją dłoń, którą ozdabiał przepiękny pierścionek. *.*
- Hejka. Jestem Amelia, ale dla przyjaciół Amy – uśmiechnęłam się, jak najładniej mogłam.
Czuję, że mogę się z tą dziewczyną zaprzyjaźnić. Ona w odpowiedzi także się uśmiechnęła. Widać, ze raczej nie jest tym typem dziewczyn, które są puste jak rurka od lizaka.
- Choć, może obejrzymy jakiś film, pogadamy, jak dziewczyna z dziewczyną. – i obie się zaśmiałyśmy. Dawno z nikim tak szczerze nie gadałam.
- Jasne, czemu by nie? Trzeba tylko wybrać film i przyrządzić coś pysznego na pogaduszki i seans. Ja się tym zajmę a ty pójdź do pokoju. Tam są płyty z dobrymi filmami. – no, trochę porządziłam, czyli to co lubię i zajęłam się robieniem deseru lodowego. Odwróciłam się w stronę stołu, a tam Lou.
Biedaczek siedzi sam i nie ma co z sobą począć.
- No niestety, ale teraz z nami nie posiedzisz. I raczej na miasto nie pójdziemy.
- Zdążyłem zauważyć. – odparł mój ukochany dzieciak i zwinnym krokiem podszedł do mnie.
- I co masz zamiar zrobić z tym fantem? – mruknęłam mu do ucha, gdy już zbliżył się na można powiedzieć, niebezpieczną odległość.
- Porwać cie. – szepnął po czym zaczął całować i wyznaczać drogę od ucha do ust…
O matko!
Nie wierzę, że to się dzieje. To nie możliwe. Zraz pocałuję Lou, zaraaa..z
- Już zrobiłam. Przepraszam naprawdę. – Nie pięknie. A miało być tak pięknie -.-
- Nie nic się nie stało. Idziemy? – spytałam żeby nie było między nami takiej napiętej atmosfery. No to teraz pędzie z nią pogawędka na temat: Całowania się z Louisem.
Mam przechlapane.
Tylko współczuć sobie tak naprawde.
- Chodź! Już się film zaczął. – pociągnęłam mnie za rękę El i zniknęłyśmy w salonie…
______________________________________
Kolejna część mojego imaginu ;)) Myślę, że Was zaskoczyłam
Eleanor :D Ja ją bardzo lubię, ale musiałam coś wymyślić...
No więc jest!
KOMNETUJCIE!!! ;-)

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 14

- Co ty robisz?!
- A co? Naprawdę jesteś taki ślepy czy tylko udajesz?!
- Nie możesz jej zostawić!!!
- Mogę i właśnie mam zamiar to zrobić! - po tych słowach bez wahania zbiegłem schodami na parter szpitala oraz udałem się do wyjścia.
- Przepraszam pana. Czy mógłby pan...
- Nie! Do widzenia! - i nadal nie zwracając uwagi na owego osobnika szedłem wprost do szklanych, rozsuwanych drzwi wyjściowych.
- Ale proszę pana! - gwałtownie odwróciłem się w stronę dobiegającego głosu.
Dlaczego się odwróciłem? Proste...
Głos wołający mnie był miły, ciepły, troszeczkę piskliwy, a co najważniejsze dziewczęcy. Głos należał do małej dziewczynki.
- Słucham Cię. - oznajmiłem, kucając przez malutką istotą nie liczącą więcej niż pięć wiosen.
- Bo ja szukam domu... - z jej ust z trudem i niepewnością wypłynęły słowa, które były muzyką dla moich uszu.
- A gdzie twoi rodzice? - zapytałem z ciekawości. No bo jakby się znalazło rodziców to dom też, nie?
- Ja ich nie mam... - odpowiedziała przerażona dziewczynka, jakby wiedziała i czuła strach przed tym co może się stać nie mając rodziców ani nikogo bliskiego przy sobie.
- Jak to nie masz? Chodź... Może pojedziemy do mnie? - zapytałem, ale jednak gdy zdałem sobie sprawę jak to mogło zabrzmieć i jak ona mogła to zrozumieć... O Boże...
- Znaczy może najpierw na policje? - ona podniosła brew... - No żeby odnaleźć twoich rodziców.
- Ale ja ich nie mam... Nie rozumiesz?! - wrzasnęła i tupnęła nogą, tak że echo rozniosło się po całym szpitalu - Ale mogę pojechać do ciebie. - wymamrotała delikatnie zawstydzona.
Mnie to już totalnie zamurowało.
Eh..
No i co ja mam zrobić?
- Yyyy..Taaa.. Jasne.. No tak, chyba możesz.
- AAAAA! Super! - krzyknęła uradowana i szybko pociągnęła mnie do wyjścia. Rozejrzała się po czy dodała. - A gdzie jest twój samochód?
- Tam za rogiem... Chodźmy już.

*** Amy

- Dobrze... Teraz tylko czekać..
- Ale jak to? Może umrzeć?
- Zawsze jest takie ryzyko.
- Doktorze! Jesteś najlepszym jak słyszałem specjalistą a pan taki: Zasze jest ryzyko! Nienormalny pan czy jak?!
- Harry uspokój się.
- JAK MA SIE USPOKOJĆ DO JASNE CHOLERY?!!? PIERWSZA DZIEWCZYNA JAKĄ POKOCHAŁEM LEŻY TERAZ NA ŁÓŻKU W JAKIEJŚ ZASRANEJ ŚPIĄCZCE, A WY MI MÓWICIE O JAKMŚ DURNYM SPOKOJU?! WAS DO RESZTY POJEBAŁO?!
- O matko...
- To może ja go wyprowadzę. Będzie bezpieczniej. - szybko bąkną Zayn i zabrał go z sali. Ale no ja nie mogę.
On mnie kocha?
Ja cię kręcę.
Najgorsze w tym wszystkim, że ja go też...
Boże - widzisz, a nie grzmisz!

*** Harry ***

- Puszczaj mnie!
- Stary weź już odpuść. Laska widać, że cię kompletnie olewa.. Nie powiedziała ci nic o związku z Louisem, a ty takie cyrki dla jakiejś panny odwalasz.. Nie przesadzasz? Chodźmy do klubu a tą zaostawmy.
- Nie znasz jej więc nie oceniaj! - wrzasnąłem i cały wkurwiony pobiegłem do wyjścia. - Co za kurwa dzień. - westchnąłem i wyszedłem przed szpital. - Ide do domu. - powiedziałem do siebie i zacząłem iść w stronę mojego housa.
- Louis? - powiedziałem, po tym jak zobaczyłem Lou z jakąś małą dziewczynką. I to nie była jego siostra, kuzynka czy dziecko jego koleżanki. Nie w tej chwili. Nie po tym co się działo.
- Louis! - krzyknąłem, ale na marne. Wsiedli i odjechali samochodem.
- Jechać tam? Nie to nie ma sensu. - jeszcze chwile się zastanawiałem, po czym i tak zrezygnowałem. Za dużo tych wrażeń na dziś.

*** Louis***
 Oprowadziłem małą po moim skromnie mówiąc.... Wieeelkim domu. Sądząc po jej minie, musi się jej tu podobać.
- Może chce kakao? Mam takie bardzo dobre. - uśmiechnąłem się na zachętę i... Podziałało!
- Niech będzie. Siostra mi zawsze robiła. - CO?!
- Ale jak siostra? Masz siostrę? Czemu z nią nie jesteś? - zadawałem masę pytań. No to tylko dziecko, mogło sobie cos wymyślić. Może ktoś właśnie na nie czeka przed szpitale i się zamartwia..
Co ja zrobiłem...?
- Nie mam.. znaczy mam ale nie mam.
- A dokładniej?
- Siostra wczoraj w nocy, jak spałam, spakowała swoje rzeczy i się wyniosła...  Rano wyszła. To już widziałam... Wyszła z domu.. Wybiegłam za nią.. Nawet krzyczałam... Szybko odbiegła z walizką.. - płakała... Nie wierze...
Ja płacze?
Jak można zostawić tak małe dziecko?!
Ja pierdole...
Trzeba mieć naprawdę nie po kolei w głowie...
Niech ja ją tylko znajdę...
__________________________
Przepraszam i jeszcze raz przepraszam za
tą rozłąkę ;( Nie miałam czasu ;( Ale teraz
obiecuję.. Postaram się codziennie jakiś
rozdział ;)) Pzdro... Lov ya <3


niedziela, 26 stycznia 2014

Libster Awards #2

Już drugi raz zostałam nominowana do Libster Awards :) I bardzo się z tego cieszę.

A oto pytania:




1. Jakie owoce lubisz najbardziej ?
Mandarynki ;)
2.
Lubisz Zerrie ?

Kocham *.* 3. Co robisz w ferie ?
Spotykam się z przyjaciółmi, wyjeżdżam gdzieś i.... poświęcam czas blogowi oraz 1D.
4. Co wolisz wiosnę, lato, jesień czy zimę ?
Lato :D5. Oglądałaś "TIU" ?
Pewnie, że tak ♥ Byłam dwa razy w kinie... I mam na płycie ;)
6.
Ulubiona cyferka ?

4 lub 13
7. Larry vs. Narry ?
Chyba Narry. 8. Jak masz na drugie imię ?
Natalia
9. Jakiego języku chciałabyś się nauczyć ?
Chińskiego i... Francuskiego (zaczynam)10. Trenujesz jakomś dyscyplinę ?
Tak, siatkówkę  i kiedyś biegi  ;))11. Najlepszy dzień w życiu ?
Są trzy... 1: TIU 30 sieprnia; 1DDay; TIU 14 grudnia ;))

Nominowane blogi przeze mnie:

  • http://abbey-james-opowiadanie.blogspot.com/
  • Nie czytam blogów na razie więc są one tylko dwa ;))
    I pytania ode mnie:
  •  W czym jesteś najlepsza?
  • O czym właśnie myślisz?
  • Jaki jest twój styl? Opisz go w trzech słowach...
  • Jaki kolor mają twoje ściany w pokoju?
  •  Lubisz sport?
  • Noc czy dzień?
  • Biały czy czarny?
  • Facebook czy Twitter?
  • Masz rodzeństwo?
  • Kim chcesz być w przyszłości?
  • Wierzysz w przyjaźń damsko - męską?

piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział 13

To było coś niesamowitego. Nigdy wcześniej się tak nie czułam. Oczywiście całowałam się nie raz, ale nigdy nie czułam się tak jak teraz. Nie do opisania.
- Wierzę Ci. - uśmiechnęłam się i powoli uniosłam na łokciach, tak jak wcześniej.
- Perrie... Pomożesz mi ogarnięciem się i pójdziesz ze mną po wypis? - zacisnęłam usta w cienką linię i spojrzałam na nią. Po pierwsze: Nie zręcznie było mi prosić ją o takie rzeczy, a po drugie: co to przed chwilą widziała... Sama się zdziwiłam, więc jak to przyjęła ona? Niby dla mnie to jest na potrzeby planu, ale ona jeszcze nie wie, że "pogodziliśmy się". Będę musiała jej to wytłumaczyć i to jak najprędzej. Dziewczyna do tej pory nic nie odpowiedziała.
- Pezz...? - ponagliłam blondynkę, a ta w końcu zareagowała.
- Tak.. Tak pomogę.
- To dobrze. - z powrotem ułożyłam się na łóżku.
- Amy jest 10 rano. Może ja po ciebie przyjdę o 15 i wtedy pójdziemy na zakupy świąteczne? -
Hm... Całkiem niezły pomysł.
- Mi tam pasuje. Myślę, że się wyrobimy z Perrie. - zapewniłam i zwróciłam się do wszystkich.
- Hej... Jeśli mam w najbliższym czasie wyjść to raczej nie w pidżamie, dlatego muszę się przebrać, ale...
- Tak wiem. Nie przy nas kotku. - uśmiechnął się i puścił mi oczko Hazz. Dobra przypuśćmy, ze to uszło mojej uwadze, ale to kotku?!
Powoli mam tego dość szczerze mówiąc.
Ale...
Co ja na to poradzę?
- Taaa... No właśnie.. - powiedziałam cicho, zmieszana. - No moglibyście wyjść? - spytałam jak najdelikatniej, żeby ich nie urazić.
- Jasne. - rzucił szybko Lou (coś ostatnio mało mówny w stosunku do mnie)...
OMG!!!
Przez tą całą sprawę zapomniałam....
Jak ja mogłam... Boziu.. Co ja zrobiłam?!
W moich oczach pojawiły się łzy.
Wcale nie chciałam, żeby to tak wyszło. To nie tak miało być!
- Louis ja... Ja przepraszam. - wykrztusiłam ledwo przez łzy. Jak najprędzej mogłam wstałam, aby podejść do niego, choć doskonale wiedziałam, że mogę wstawać tylko przy lekarzu. Tak też miało być pod czas zbierania się do domu. Niestety to wstanie nie przyniosło nic dobrego...
Zaraz po zerwaniu się z łóżku, spróbowałam ustać chwilę na równych nogach, ponieważ zakręciło mi się w głowie. Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami, a dalej... A dalej nie pamiętam.

*** Louis ***
Nie mam pojęcia, jak ona mogła o tym zapomnieć i w najlepsze zabawiać się z moim najlepszy przyjacielem. Kompletnie jej nie rozumiem.
Nie wiem... Czy każdy normalny człowiek zapomniałby, że z kimś chodzi?
Najwidoczniej tak. Amy była MOJĄ dziewczyną, a całowała się z Harry'm, ten mówił do niej kotku, mała...
Mimo, że to bardzo bolało, jak tak robili stałem tam dalej. Chciałem zobaczyć jak dalej się będą zachowywać. Myślałem, że sobie przypomni... I przypomniała... Tylko, że dla mnie to było za późno. O wiele za późno...
Rozpłakała się, przeprosiła i co z tego?
Nigdy jej tego nie wybaczę, a tym bardziej jemu. Ona... Zwykła idiotka z ulicy, ale on? Mój najlepszy przyjaciel od... Praktycznie od zawsze... Odkąd pamiętam trzymaliśmy się razem i w ogóle... Ale teraz to się zmieniło.
To koniec.
W pewnym momencie Amy wstała, zachwiała się i upadła. Nie czekając ani minuty podbiegłem do niej. Klęczał już przy niej Harry i coś tam mówił.
- Odsuń się! - warknąłem na byłego przyjaciela, lecz ten się nie ruszył.
- Powiedziałem: Odejdź od niej! - krzyknąłem i go odepchnąłem, ale to przyniosło fatalne skutki.
Harry wściekły podniósł się z podłogi, na której jeszcze sekundę leżał.
- O co ci kurwa chodzi?! - wrzasnął, wściekły jak byk.
- Nie podchodź do mojej dziewczyny!
- CO?! - wykrztusił Harry całkowicie zszokowany.
To on nie wiedział?
Ale... Ale jak to?!
Czyli ona... Ona oszukała nas wszystkich.
Popatrzyłem się na wszystkich dookoła. Pozostali mieli takie miny, jak Harry. Zaskoczenie wymalowane na twarzy. Wszyscy oprócz jednej osoby...
Perrie.
- Dobra nie ważne! Musimy ją ratować - krzyknął Hazz, błyskawicznie podszedł do Amelii i podniósł ją. Coś tam do mnie krzyknął, ale ja zdawałem się być w innym świecie. I tak było..
Ciągle nad tym myślałem. W końcu podszedł do mnie Zayn i zaczął trząść, abym "obudził się z transu".
Ja bez chwili namysłu uciekłem z sali....
_______________________________________________

No heeej kociaki :3 Jak tam po świętach? Zadowoleni? Zapewne... ;)
Mam nadzieję, że rozdziali jest jak dla Was PER-FECT! ♥ Ja osobiście

myślę, że nie poszło najgorzej. ;)) Boże... od 7 stycznia do szkoły...
Udręka :/

                                PROSZĘ BEZ HEJTÓW!!!

środa, 1 stycznia 2014

Smutne...

Na początku bardzo przepraszam tych, którzy czytają mojego bloga, że to nie następny rozdział, ale to coś smutnego...
Dzisiaj weszłam na bloga pierwszy raz od paru dni i zobaczyłam coś co mnie mocno zszokowało, a mianowicie komentarze pod niektórymi moimi postami. Niestety komentarze nie były miłe, a wręcz przeciwnie. Były okropne. Teraz ich już nie zobaczycie, bo oczywiście usunęłam. Osoba, która to opublikowała miała na celu zapewne nie tylko obrazić One Direction, ale także obrażenie mnie. Dodam jeszcze, że ten osobnik jest na tyle odważny, że hejtował z anonima.

Gratuluje odwagi i inteligencji.
I jeśli chciałaś/chciałeś żeby mnie to w jakikolwiek sposób mnie poruszyło... zasmuciło to dopiąłeś swego. Bo właśnie tak się poczułam. Strasznie mnie to zabolało. I to nie te słowa: " nienawidzę cię" tylko te: "nienawidzę tych pedalszonów". Bo jednak oni są tą większą częścią mojego serca... Ale jeśli czyta to ta osoba, która pisała takie komentarze i masz zamiar znów hejtować mnie za to co napisałam na górze to lepiej wyjdź i już nie zanudzaj oraz zostaw One Direction w spokoju...




I tak to nie podziała... ;(

wtorek, 24 grudnia 2013

Liebster Award

 
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.Bardzo dziękuję za nominacje ;) Do niedawana nawet nie wiedziałam co to O_o
 
1.Lubisz jakiś sport ?
Tak... Siatkówkę ;)
2.Kogo najbardziej lubisz z One Direction ?
Zacnego Harolda ♥
3.Ile masz lat ?
Mało.. Tylko 12
4.Ulubiony film ?
This Is Us & Fast and Furious (wszystkie części)
5.Jak byś miała\miał zamienić się w zwierze jakie by to było ?
Tygrys
6.Ulubiony zespół oprócz One Direction ?
Little Mix
7.Kiedy masz urodziny ?
4 czerwca
8.Kochasz kogoś ?
Nom... One Direction, Mojego pieska...
9.Jaki smak żelków lubisz najbardziej ?
Jabłkowy
10.Wytrzymasz dzień bez telefonu\komputera\telewizji ?
Absolutely no!(absolutnie nie!)
11.Kogoś byś wybrała\wybrał z gwiazd aby spędzić z nim\nią dzień ?
One Direction lub Little Mix (najbardziej Perrie ) ;D


A teraz pytanka ode mnie:

1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Twój ulubieniec z One Direction?
4. Jakie jest twoje Hobby?
5. Gdzie chciałabyś/chciałbyś wyjechać najbardziej?
6. Co byś zrobiła/zrobił gdyby jutro miał nastąpić koniec świata?
7. Byłaś/byłeś kiedyś na jakimkolwiek koncercie?
8. Kim chcesz zostać w przyszłości?

9. Kogo kochasz najbardziej na świecie?
10. Twoja ulubiona piosenka 1D?
11. Masz taki sekret, którego nigdy nikomu nie powiedziałaś/powiedziałeś?


Nominowane blogi przeze mnie:

http://abbey-james-opowiadanie.blogspot.com/

http://safe-haven-fanfiction.blogspot.com/

http://onedirectionislovestory.blogspot.com/

http://imaginyo1dandletmekissyou.blogspot.com/

http://uncanny-harry-styles.blogspot.com/2013/12/rozdzia-6.html?m=1#comment-form

http://nancymenancy.blogspot.com/http://1d-forever-directioners.blogspot.com/

http://momentarily-louistomlinson.blogspot.com/http://stayalivejuststayalive.blogspot.com/

http://silence-dark-secrets.blogspot.com/2013/12/4-spacer.html?showComment=1387882170843#c6826044950123879146

http://you-are-my-greatest-mistake.blogspot.com/

http://www.selectrightdirection.blogspot.com/

http://lose-fanfiction.blogspot.com/


poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 12

***
- Dobrze się już czujesz?
- Boli Cię coś?!
- Może potrzebujesz czegoś?
I znów ta lawina pytań... Jakie to jest męczące. Daliby chociaż na 5 minut spokój, a nie jadaczki im się nie zamykają.
Ale czemu oni się znów tak dopytują?
Myśl, myśl, myśl...
Aaa... Wiem!
Zasnęłam. To chyba z tego szoku.
On dilerem?! Na takie nie wygląda. Przysłowie się spełnia.
" Nie oceniaj książki po okładce"... Nie oceniaj ludzi po wyglądzie..
A co do pytań:
Udręka.
- Nie dziękuję, że się tak o mnie troszczycie ale naprawdę ja dam sobie rade sama. - miło, chyba im podziękowałam, ale to nie podziałało.
- Ale zauważ, że nie może teraz wstawać z łóżka,  a my ci możemy coś przynieść. - ciągnęła nadal Perrie. Kocham ją, ale ją uduszę.
- Nie! Chcę abyście wszyscy wyszli... Z wyjątkiem jednej osoby... - wszyscy popatrzyli na siebie ze zdziwieniem. - Harry, ty zostań. - pozostali spojrzeli na niego z pytającymi minami, ale on nawet tego nie zauważył. Wpatrywał się we mnie.
- No ok... - powiedział Zayn i zaprosił wszystkich do wyjścia.
Harry podszedł i kucną przy moim łóżku.
- Słucham Cię mała. - wyszeptał, patrząc się przy tym cały czas w moje oczy
- Chciałam cię przeprosić za wszystko.. Byłam dla ciebie nie miła i w ogóle... Wkurzało mnie to jak traktujesz dziewczyny i chciałam ci dać nauczkę ale zrozumiałam, że to nie fair z mojej strony i cię za to przepraszam jeszcze raz.- spuściłam wzrok oraz głowę. Mam nadzieję, że odbierze moje intencje, bo jak by było inaczej to... Z mojego kontynuowania planu nici...
- Słuchaj... Rozumiem. Jesteś w końcu dziewczyną i bronisz swojej rasy, ale nie możesz w ten sposób postępować. Masz rację... Źle traktowałem poprzednie dziewczyny, zaś ty choćbyś poruszyła niebo i ziemię nie zdołasz odpłacić się za nie wszystkie. Przemyśl zanim coś zrobisz, a co do przeprosin to... - błagam przyjmij je. Błagam...- Ok. Zapomnę o wszystkim pod jednym warunkiem. - powiedział i uśmiechną się uroczo.
O Boziu... Trzymajcie mnie, bo ten jego uśmiech mnie zabija.
Ale... Czekajcie.. O YEAH!
Przyjął przeprosiny!!!
Mój plan będzie działał!
- Ok. Ty tu jesteś szefem. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się równie zalotnie, jak on.
- A więc musisz jak wyjdziesz ze szpitala pójść ze mną w pewne miejsce. - uśmiechnął się jak małe dziecko. Jakie to słodkie.
- Nie mogę się już doczekać. - odparłam entuzjastycznie po czym dodałam. - A można wiedzieć gdzie mnie pan zabiera? - zapytałam tajemniczo, ale dodając odrobinę uroku.
- Niestety, ale to niespodzianka skarbie.
- Oh... Tak mi przykro. No dobrze. Możesz już zawołać wszystkich. - nie wiedziałam, jak dalej może potoczyć się rozmowa, dlatego kazałam mu zawołać pozostałych.
- Oczywiście. - i szybko podszedł do drzwi i je otworzył. Louis, Niall, Liam, Zayn weszli do środka, ale... nie ma Perrie?
Czyżby się zmęczyła i sobie poszła?
Nie... To nie w jej stylu.
- Słuchajcie! Mam mega dobrą wiadomość! - krzyknęła Perrie. A jednak jest. No mów, że tą dobrą wiadomość.
- Wychodzisz na święta do domu Amy!!! - wychodzę do domu?!
O Jezu...
Jakie do jasnej ciasnej święta?!
- Ej... Nie, że coś, ale przez ten wypadek kompletnie nie pamiętam... Jakie to my mamy święta? - zmarszczyłam brwi i patrzyłam się na wszystkich po kolei, wyczekując jakiejkolwiek odpowiedzi.
- Amy. Boże Narodzenia jest już jutro. - powiedział Zayn i wykonał słynny w naszej rodzinie poker face.
- Aaa.. No spoczko. Kurde... - przypomniałam sobie, palnęłam ręką w czoło i podniosłam się na łokaciach. - Słuchajcie. Kiedy najwcześniej będę mogła wyjść stąd?
- Nawet teraz. - odparła uradowana Pezz.
Ufff...
- To dobrze. - odetchnęłam z ulgą i spokojnie z powrotem położyłam się na łóżku.
- A co się stało? - ooo.. Nialler się odezwał.
Jak miło znów usłyszeć jego głos. W ogóle wszystkich głosy jest miło usłyszeć. Naprawdę nie wiem co ja bym bez nich zrobiła.
Moi kochani *.*
- Bo mam problem, a mianowicie mówicie, że jutro już święta, choinka itp... a ja nie mam dla was prezentów. - zamartwiona i odrobinę zawstydzona spuściłam głowę w dół.
- Ej... Nie martw się mała. - szepnął jakiś głos. Po jego słownictwie łatwo mogłam stwierdzić iż to był Arrogant. - Pójdziemy dzisiaj we dwoje na zakupy i wszystko kupimy co potrzebne, ok? - słodziak...
- Okkey. - podniosłam głowę i uśmiechnęłam się najładniej jak potrafiłam. Jednak potrafi być "ludzki", jak na dilera...
Jejku. Kompletnie o tym zapomniałam. Zadawanie się z takim kimś może mi zaszkodzić...
Trudno się mówi. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.
- Wszystko będzie dobrze... - szepnął i pocałował mnie...
_________________________________________________________


Uff... Jakoś poszło. Podoba się? No ja myślę ;))
Boziu... Jak ja nienawidzę świątecznych porządków...
Takie małe pytanko do was: Oglądałyście teledysk Little Mixdo "Little Me"? Jak oceniacie nasze dziewczyny? Moim zdaniem
spisały się na medal. Kto nie oglądał:

http://www.youtube.com/watch?v=wXhMqDotfLk
Kocham to *.*
Przy tej właśnie piosence pisałam ten oto rozdzialik :-)
Na koniec życzę udanych świąt, mega dużo prezentów pod choinką i spełnienia marzeń
Wesołych Świąt!!!